Szukamy nowych rodzin dla naszych maluchów, a nie handlujemy psami… To jest zasadnicza różnica…

Tak się złożyło, że mam możliwość spełniać swoje marzenie, czyli hodować psy rasowe 🙂 Nie robię tego w celach zarobkowych, ale z pasji. Zabrałam się tego od pogłębiania swojej wiedzy kynologicznej kończąc kurs na asystenta kynologicznego. Systematycznie  uczęszczam też na sekcję do katowickiego oddziału Związku Kynologicznego w Polsce. Wiem, że dużo nauki jeszcze przede mną, ale myślę, że praktyka też jest ważna, więc odważyłam się pokryć naszą uroczą Jess. Pierwszy miot miała dwa lata temu. W lutym tego roku ponownie urodziły nam się szczenięta. Na początku wcale nie myślałam o tym, by zamieszczać jakiekolwiek informacje o miocie i szukać potencjalnych nabywców. Ale nadszedł ten czas, gdy wypadałoby poszukać nowych rodzin dla maluchów. Szczęśliwym trafem na dwa pieski -SORBECIKA i SANCHEZA- czekają już domki. Jesteśmy w ciągłym kontakcie, rodzinki są na bieżąco 🙂 Telefon w sprawie suczek zadzwonił kilka razy. Wiemy, że gdzieś ktoś czeka na SAFONKĘ i SCHANELKĘ. Ale musicie się o czymś dowiedzieć-przed zakupem psa należy dobrze się zastanowić nad rasą, zapoznać z potrzebami psiaka. To nie jest zabawka!!! Pies ma swoje potrzeby!!! Telefony z pytaniami:

PO ILE SPRZEDAJE PANI PSY???

CZY SZCZENIAKI POTRAFIĄ ZAŁATWIAĆ SIĘ NA MATĘ, BO JAK MI SIE NIE BĘDZIE CHCIAŁO WYCHODZIĆ NA SPACER, TO MUSI GDZIEŚ SIĘ ZAŁATWIĆ!!!

CZY SHIH TZU SĄ SPOKOJNE I CICHE??? BO MIAŁAM KIEDYŚ KRÓLIKA, KTÓRY MI HAŁASOWAŁ W NOCY I GO ODDAŁAM…

To nie żarty. To są prawdziwe pytania. Pozostawię je bez komentarza…

I na koniec zacytuję Wam SMS, którego dostałam od przyszłej właścicielki SANCHEZA, pani Marzeny, która ma ośmioletnią córkę Julię, i obie bardzo czekają na dzień, gdy przyjadą do malucha…

,,Otwartość Julii na potrzeby nowego domownika mnie zadziwia. Sama zaproponowała żebyśmy nie jechały na Mazury, bo on może się bać podróży, że możemy jechać gdzieś blisko. Chciała hotel z basenem krytym. Uwielbia  hotelowe restauracje i wybieranie sobie jedzenia. Znalazłam kilka, ale jej powiedziałam, że Sanchez w tym roku to dzidziuś, który może coś zniszczyć lub nasikać w pokoju, więc nie będzie go jak zostawić samego. Dałam jej wybór, że jeśli chce taki hotel jak mówi, to Sanchez zostanie w domu z dziadkiem, albo jak chce jechać z nim, to wynajmiemy apartament bez basenu, z kuchnią i śniadanka oraz kolacje robimy same, i tylko obiad zjemy w restauracji. Nawet się nie zastanawiała. Jedziemy do apartamentu w Szklarskiej Porębie z Sanchezem.  Jestem z niej dumna!!!”

 

IMG_0868

fotografia dzięki uprzejmości Pani Marzeny.